piątek, 31 maja 2013

Layla Ocean Rush

 Ten lakier to jednen z najmocniejszych lakierów holograficznych jakie miałam w życiu. Efekt na zdjęciach nie jest dokładnie taki jak ten lakier wygląda bo niestety nie miałam dobrego światła. Oprócz boskiego wyglądu, lakier ma jednak całą masę wad.

Malowanie nim to zabawa dla wytrwałych, bez bazy pod holograficzne lakiery lub dobrze wypolerowanych paznokci się nie obejdzie. Na zwykłych bazach się ślizga i nierównomiernie rozkłada. Jest mało kryjący (4 warstwy na zdjęciu + seche vite) i ma potworną trwałość. Malowałam paznokcie wieczorem przed pójściem do łóżka, rano paznokcie musiały przetrwać poranny prysznic i mycie głowy - nie do końca przetrwały. Widać pościerane końcówki, a w trakcie dnia poodpryskiwał z kilku paznokci. No ale co ja zrobię, że mi się podoba.....

W dziennymn świetle (bez słońca)



Z lampą


A tutaj zdjęcie podciągnięte w programie graficznym z przekłamanymi kolorami, żeby oddać intensywność holo w oświetleniu z góry.
(izas55)

5 komentarzy:

  1. piękny *.*
    kurczę, holosie są często takie delikatne.
    Top jej nie przygasił?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przygasił odrobinę. Ale bez topu strasznie szybko się wyciera

      Usuń
  2. o wow jest fantastyczny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. piękny :) lubię takie mieniące sie lakiery :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, jak to zrobiłam, ale nie poznałam twoich paznokci w tym lakierze :) Serio, za pierwszym i drugim zerknięciem na bloga myślałam, że to inna dziewczyna (w głowie miałam zakodowane, że maggiana, chociaż maggiana nosi chyba nieco krótsze paznokcie).
    A lakier piękny, chociaż nie przepadam specjalnie za niebieskimi odcieniami. Za to moja siostra mogłaby na jego punkcie zwariować :)
    Szkoda, że poza urodą ma niewiele zalet :(

    OdpowiedzUsuń