Ułani, ułani! Malowane dzieci... Świeżutko malowany (odświętny tym
razem), kolejny odcień dojrzałego czołgu w mojej kolekcji: Zoya Yara.
Ten lakier to poezja przy nakładaniu. Jedna warstwa kryje dobrze,
pędzelek jest niesamowicie poręczny i bardzo precyzyjny, konsystencja
super. Skład 4-free, nie śmierdzi w ogóle. Nie wiem jak z trwałością -
mam ten lakier już jakiś czas, ale poprzednio miałam takie ciśnienie na
kolejny odcień, że zmyłam po jednym dniu. Seche Vite też go lekko
podkurcza, ale o dziwo od strony skórek!
(ciociazłarada)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz