Najdziwniejszy lakier, jaki miałam w życiu. Mat z drobinkami, w dotyku
bardzo chropowaty, nie mogłam przestać się głaskać po pazurach.
Wizualnie bardzo fajny aksamitny efekt. Kocham jego kolor. Strasznie się
podoba mojemu mężowi :)
Niewygodnie się maluje, bo schnie szybko i nie chce się poziomować, ale
jest to spoko do opanowania. Na fotach 3 warstwy. Trwałość słabośrednia,
rączka z sandwiczem na Orly Bonder przetrwała 4 dni, bez sandwicza
odpryski już na 3ci dzień. Niech więc żyją sandwicze :)
(kasica_k)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz